Za co kochamy bary mleczne?

Bary mleczne to miejsca, które znaleźć można praktycznie tylko w Polsce. Nikomu nie trzeba tłumaczyć czym są. Choć sentymentalnie kojarzą się z czasami PRL-u, to pierwsze tego typu placówki powstawały na przełomie XIX i XX w. Pierwszą z nich była „Mleczarnia Nadświdrzańska” przy ulicy Nowy Świat w Warszawie założona przez Stanisława Dłużewskiego. Biznes okazał się ogromnym sukcesem – Dłużewski założył sieć „mleczarni” i niedługo doczekał się swoich naśladowców.

Po wojnie kojarzyły się głównie ze stołówkami pracowniczymi i kantynami, gdzie jadały np. wycieczki szkolne. Do dziś wielu naszych rodziców czy dziadków wspomina z sentymentem ceratę w kratę i kolejki po zupę. W świadomości Polaków utrwalił się wizerunek przedstawiony w kultowym filmie „Miś”.

Dzisiaj bary mleczne są miejscem, gdzie możemy zjeść pop prostu tani tradycyjny posiłek, a lokale z reguły nie są już tak obskurne. Ceny są często kilka razy niższe niż w przeciętnych restauracjach. To nasz swojski polski fast-food.

Mało kto wie, że bary mleczne dostają dotację z budżetu państwa i często są dofinansowywane przez samorządy. Oczywiście pomoc ta udzielana jest przedsiębiorstwom, które spełniają określone warunki. Przez to też pojawiają się czasem pomysły jak relację bar mleczny-państwo „ulepszyć”. Idealnym przykładem tego był ubiegłoroczny (wołający o pomstę do nieba) pomysł Ministerstwa Finansów, a mianowicie zakaz używania przypraw (w tym pieprzu). Złamanie zakazu groziło utraceniem dofinansowania bądź karą. Niestety, ale polscy politycy na gastronomii mało się znają. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

O barach mlecznych można mówić wiele, ale wciąż istnieją te, które cieszą się ogromną popularnością i wypełnione są kolejkami po brzegi. Przykładem jest Bar Prasowy w Warszawie mający już kilkadziesiąt lat, czy Mleczarnia przy alejach Jerozolimskich. Są także kulinarną atrakcją dla zagranicznych wycieczek. Stołują się tam nie tylko studenci i osoby z małym budżetem, ale i też ludzie kochający naszą zwykłą polską kuchnię – z babciną ceratą na stole i kompotem do picia oraz wrzaskiem kobiety w tle: „Pierogi ruskie dwa razy!”. I za to kochamy bary mleczne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s