Wrażenia po II semestrze

Po baaardzo długiej, bo około 4-miesięcznej przerwie, wracam z kolejnym wpisem 🙂 Wszystkie egzaminy już dawno za mną, czas na posumowanie dla tych, którzy planują swoją przyszłość na SGGW. Jak było na II semestrze?

Po pierwsze – plan miałam taki, że spokojnie łączyłam pracę ze studiami, a to było bardzo ważne. Dzięki rozmieszczeniu zajęć w różnych porach dniach zdarzało mi się być w pracy pracując na śniadaniach nawet 5 razy w tygodniu.

Po drugie – semestr był bardzo „ścisły”. Chemia żywności, fizjologia, biochemia… Zaraz zresztą wszystko opiszę.

Po trzecie – doszły lektoraty, o których już miałam okazję wypowiadać się tutaj. Opinia ta raczej nie jest pozytywna.

Czas przejść do konkretów:

Chemia żywności – bardzo ciekawy przedmiot. Rewelacyjne Prowadzące, można było dowiedzieć się mnóstwo ciekawych rzeczy, tym bardziej jeśli ktoś naprawdę interesuje się żywnością czy technologią. Ćwiczenia zazwyczaj przyjemne i ciekawe. Czuło się, że człowiek uczy się konkretnie „o czymś”. Wejściówki na każdym ćwiczeniu, lecz raczej było jasne, czego się uczyć. Egzamin bardziej wymagający, ale dało się go zaliczyć 🙂

Podstawy fizjologii człowieka – pierwsze pytanie: po co nam na tym kierunku taki przedmiot? Próbowałam to sobie wytłumaczyć jakimiś powiązaniami z późniejszymi podstawami dietetyki, ale cóż… Przedmiot, przynajmniej dla mnie, nie należał do najbardziej porywających. Wejściówki na każdych ćwiczeniach, egzamin okazał się być łatwiejszy niż przewidywano. Trzeba było to przejść, by iść dalej.

Podstawy biochemii – czyli tzw. rzeź niewiniątek. Prowadząca i tak okazała się być nam bardzo przyjazna i przychylna, jednak dużo osób miało z tym problem. Jeśli chciało się od razu zaliczyć w pierwszym terminie, trzeba było zacząć się uczyć dużo wcześniej przed egzaminem. Pamięciówka i jeszcze raz pamięciówka, niby przedmiot tylko za 1 punkt ECTS, ale lepiej tego nie olewać.

Ochrona konsumentów na rynku usług – po prawie żywnościowym z I semestru mieliśmy kolejny „prawniczy przedmiot”. Dużo lżejszy i bardziej praktyczny, przez co nie napotykało się na nim większych problemów.

Serwicyzacja konsumpcji – jeden z ulubionych. Bardzo ciekawy, praktyczny przedmiot, na których omawialiśmy nowe trendy w branży, zachowania i tendencje w społeczeństwie. Na długo zapamiętam wykład jednego z Prowadzących na temat specyfiki biznesu (w tym przypadku akurat głównie gastronomicznego) – niezwykle pobudzał do działania i kreatywnego myślenia. Po wyjściu z sali, chciało się założyć własny biznes.

Analiza sensoryczna – przedmiot, który należy do kategorii „pozory mylą”. Wiedza przekazywana na wykładach wydawała się łatwa, prosta, logiczna – wręcz oczywista. Ćwiczenia były niezwykle przyjemne – najpierw badaliśmy swoją wrażliwość sensoryczną, by potem testować i oceniać poszczególne produkty spożywcze. Mimo tego zaliczenie okazało się być trudne. Przedmiot wydaje się prosty, ale oceny u wielu osób były niskie, już nie mówiąc o tym, że sporo osób od razu tego nie zaliczyło.

PRAKTYKA

Po II semestrze przyszedł czas na 200-godzinną praktykę. Ofert z upływem czasu było coraz więcej. Według planu studiów, każdy student ma do odbycia 3 praktyki podczas całego okresu nauki. Jedna ma być gastronomiczna, druga hotelarska, a ostatnia w zależności od specjalizacji, jaką wybierze student. W tym roku zawitałam na praktyki hotelarskie do Hotelu Bristol do Działu Kadr i Finansów. Dużo zobaczyłam, trochę się nauczyłam, czas tam spędzony uważam za cenny.

Oprócz zwykłych ofert praktyk uczelnia organizuje wyjazdy zagraniczne na tydzień, które zaliczają 100 h praktyk gastronomiczno-hotelarskich. W tym roku studenci jadą na Litwę, zaś drugi wyjazd jest do Włoch. Jest to oczywiście dodatkowo płatne.

Moja rada – wybierajcie miejsce na praktyki z głową, a jeśli macie taką szansę, to dajcie z siebie 100% i pokażcie na co Was stać. Jak będziecie wykonywać powierzane Wam obowiązki kolokwialnie mówiąc „na odwal się”, to nikt Was nie zauważy. Moja Przyjaciółka poszła ze mną na praktyki w to samo miejsce, tylko że na część gastronomiczną. Dziś pracuje tam jako kucharz i właśnie przechodzi na zaoczny tryb studiów, by swobodnie godzić naukę z pracą. Można? Można.

W wakacje odpoczywajcie, ale bez przesady – nie traćcie czasu. Szukajcie kontaktów, uczcie się nowych rzeczy. Jeśli sami nie będziecie chcieli w siebie zainwestować, nikt nie będzie miał ochoty robić tego za Was.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s