„Magia” przetworzonego jedzenia

Nasze życie nabiera coraz większego tempa, zatem nic dziwnego, że producenci żywności chcą dostosować ofertę do panującej rzeczywistości. Ludzie stają się coraz bardziej leniwi i lubią przetworzone produkty. Powiem szczerze, że zdarza mi się kupować jakieś sosy (po uprzednim sprawdzeniu składu) czy np. mrożone warzywa. Zawsze jednak unikałam zupek z plastikowych kubków, które przeogromnie śmierdzą, a były tak popularne w internacie w szkole średniej 🙂 Polacy idą w stronę zachodniej mody, chociaż mam nadzieję, że nie osiągną ostatecznie takiego poziomu absurdu, jaki można zauważyć w zachodnich krajach. Kiedy byłam w Anglii, zrozumiałam dlaczego Ci ludzie stają się coraz bardziej tłuści i tak mocno zaznacza się, że społeczeństwo dotyka problem otyłości. I nic dziwnego, że przeciętny Anglik, lub Amerykanin, wizualnie się powiększa. Jak ktoś pochłania same słoiki, puszki i mrożonki, to niech nie dziwi się, że jest po prostu gruby. To co mnie tam kompletnie zszokowało to to parówki z puszki, które jadłam podczas pierwszej kolacji u rodziny, która mnie gościła! Było to dla mnie czymś zupełnie nowym i sama świadomość pochodzenia tej parówki, która tkwiła potem w równie chemicznej bułce do hotdogów, napawała mnie z lekka obrzydzeniem. Zjadłam to bo byłam głodna i po prostu nie wypadało wybrzydzać w obcym domu. Na szczęście po dogadaniu się z domownikami mogłam zasmakować ich prawdziwej jamajskiej kuchni, gdyż jak się okazało, trafiłam do rodziny emigrantów. Poczytać można o tym tutaj. Kolejny szok przeżyłam, kiedy weszłam do angielskich sklepów spożywczych. U nas zamrażarki zajmują mało miejsca, przeważnie to kilka urządzeń. A tutaj? Myślę, że prawie połowa sklepu składała się z mrożonek. Drugie śniadanie jakie dostawaliśmy jadłam również dlatego, że byłam głodna. Ohydny chleb tostowy, wędlina i ser też budziła wątpliwości. Jednak chipsy były po prostu okropne. Owszem, lubię czasem coś pochrupać, ale na pewno nie coś co ma skrupulatnie nadany kształt przez maszynę i po prostu śmierdzi, wręcz capi chemią! I jak tu się dziwić, że mają tam takie problemy, jakie mają. I jeszcze jedna kwestia – jak takie (za przeproszeniem) gówno można podawać własnemu dziecku? Nie masz czasu – ok, ale nie podawaj potomstwu żarcia z puszki, jak psu. Zresztą ciekawe czy pies w ogóle by to ruszył. Myślałam, że zobaczyłam tam wystarczająco dużo na ten temat, jednak ten filmik uświadomił mi, że tylko zajrzałam przez dziurkę od klucza do krainy przetworzonych „rozkoszy”.

Absurd? Pilnujcie zatem, aby nie zagościł w Waszych domach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s