Tyle pomysłów, tyle inspiracji!

Dziś skończyła się część teoretyczna kursu. Po tych pięciu dniach szkolenia jestem naprawdę zadowolona. Dowiedziałam się o wielu rzeczach, o których wcześniej nie miałam pojęcia. „Kuchenne wrota” otworzyły się dla mnie jeszcze bardziej.

Przez pierwsze dni zajmowaliśmy się omawianiem struktury zakładu gastronomicznego, tym jak np. pomieszczenia są projektowane, na co zwracamy uwagę przy zakładaniu własnej działalności oraz organizacją pracy wśród pracowników. Zapoznano nas z dwoma sposobami obliczania kosztów produkcji. Oczywiście nie zabrakło systemu HACCP, który przedstawiono nam w naprawdę fajnej formie – nie nudnego wykładu z cytatami rodem z ustaw czy dokumentów, lecz w oparciu o książkę, która omawia to zagadnienie w fajny przystępny sposób: komiksy, tabelki, przykłady proste i z życia wzięte. Niestety nie ma jej już w sprzedaży.

Omówiliśmy produkty, procesy technologiczne, mięsa, przyprawy, zioła… Prowadząca zajęcia mówiła nam przepisy, inspirowała, podrzucała pomysły. Nie zabrakło też ciekawostek i wiedzy, która naprawdę robi wrażenie. I tutaj muszę powiedzieć słowo o samej prowadzącej.

Jest nią pani Grażyna Uścińska, kobieta która naprawdę gastronomię poznała od wielu stron – biurowej, kuchennej czy organizacyjnej. Gotowała dla prezydentów i papieża, współwłaścicielka warszawskiej Moonsfery, pracowała w wielu lokalach, była szefową w LOT Catering, przygotowuje kucharzy do zawodów kulinarnych, teraz także szkoli takich żółtodziobów jak ja 🙂 Posiada naprawdę przeogromną wiedzę, którą stale poszerza chociażby dzięki podróżom po świecie lub współpracą z innymi ludźmi. Jest sympatyczna i wydaje się być osobą szczerą aż do bólu. Według mnie niesamowicie ciekawie prowadzi zajęcia, przytacza mnóstwo anegdot, podaje różne sposoby na przyrządzanie wielu potraw i produktów, pokazuje rzeczy o których istnieniu nie miałam pojęcia i widać, że pasjonuje się tym, co robi. Po jej wykładach mam tyle pomysłów, tyle rzeczy się przede mną odkrywa, że ze szczerym uśmiechem wracam do swoich dwóch palników 🙂

Czy wiecie, że z owoców lipy przyrządzano kiedyś czekoladę? Z kasztanów mąkę? Że najstarszą przyprawą jest popiół? Albo jak się robi zupę fiołkową? Tego wszystkiego dowiedziałam się np. dzisiaj.

Jak na razie szkolenie okazuje się być ogromną dawką inspiracji, pomysłów oraz wiedzy. I choć te kilka dni to mało czasu, jednak wyciągnęłam z nich naprawdę wiele. Od następnego tygodnia zaczynam praktykę.

A osoby chcące poznać wiedzę tajemną i praktyczną o niektórych produktach, odsyłam do jednej z publikacji pani Grażyny tutaj.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s