Tabaka

Niby oficjalnie zakończyłam pracę w restauracji, to jednak cały czas nią żyję. Pamiętam jak na początku pisałam, że boję się, iż nie dam rady, nie podołam tempu i presji czasu w pracy. A jednak się udało 🙂 I dzisiaj chciałabym poświęcić kilka linijek zjawisku znanemu każdemu, kto w gastronomii pracował. To TABAKA – słowo wprost z „kulinarnego slangu” określające ładnie mówiąc duży ruch, a w istocie oznaczające istny zapierdol (proszę wybaczyć określenie, lecz ono i tak jest w tym wypadku łagodne).

Dzięki magicznej tabace wiadomo, że obroty lokalu rosną. Kiedy ze śniadaniowej leniwej pory wchodzimy na czas gorącego lunchu, gdzie czasami możemy poczuć się jak Masterchefie czy „Piekielnej kuchni…” , nie można się nudzić. Jak zatem wytrwać? Jak się nie pogubić?

Jestem osobą w myśleniu często chaotyczną, lecz dzięki tej pracy nauczyłam się robić wszystko po kolei i na raz jednocześnie. Jak tak pogodzić? Przykład: najpierw wstawiam grzanki do pieca, a potem np. przygotowuję składniki do potraw. Grzanki się pieką, a składniki „robią”. Gdybym zrobiła odwrotnie zajęłoby mi to dwa razy więcej czasu. A tak dwie rzeczy dzieją się jednocześnie. Lecz jeśli już zajmuję się jedną rzeczą, to robię ją do końca. Nie zabieram się za sosy i nagle przypomina mi się, że nie wstawiłam zupy i od razu biegnę po garnek, żeby go zostawić, bo muszę jeszcze przynieść pieczywo. Nie! Wszystko spokojnie i po kolei. Takie latanie od miejsca do miejsca zajmuje nam tylko dodatkowy czas! A po co?

Druga bardzo ważna rzecz jak nie najważniejsza: myślenie o tym co się robi. Niby banalne jednak fantastycznie pomaga kontrolować sytuację i się na niej skupić. Powtarzać w myślach w punktach po kolei każdy nasz następny krok i co potem trzeba zrobić. Gdy jestem pod presją czasu nie myślę o tym, że pokłóciłam się z chłopkiem albo, że muszę kupić do domu papier toaletowy, bo się kończy. Nie! Skupiam się na tym co dzieje się tu i teraz. Reszta ma odejść na bok. Inaczej się złamię.

Kolejna rzecz to myśleć z wyprzedzeniem i obserwować. Aha, kończą mi się naczynia, jak skończę te przystawki to po nie pójdę. Robię wszystko do końca i jednocześnie myślę o tym co się dzieje kontrolując sytuację, tak, żeby nie zostać z przysłowiową ręką w nocniku.

I to są moje 3 żelazne sposoby jak radzić sobie z tabaką. Efekt jest taki, że sytuacja ta, gdy jeszcze dodatkowo mam dobre samopoczucie, zamiast stresować mnie, tylko motywuje.

Raz zdarzyła mi się, że zapomniałam kluczyka od szafki, gdzie miałam swój kitel. Musiałam czekać pół godziny na kierownika, żeby dał mi zapasowy kluczyk. W efekcie w godzinę musiałam przygotować swoją stację do pracy. Zestresowałam się, ale szybko doprowadziłam się do porządku stosując te trzy zasady. Dobrze gospodarować czas, myśleć o tym co się robi i planować. W efekcie na koniec pomagałam jeszcze innemu koledze, bo ja ze wszystkim zdążyłam się wyrobić, choć z lekkim 5-minutowym opóźnieniem 🙂

Da się? Da się! Wszystko wymaga czasu i wyrobienia. Po prostu nie można panikować. Oto sposób na tabakę 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s